
Ciężko jest być pedałem w dzisiejszych czasach. I nie dlatego, że rodzina Radia Maryja ma swoje macki wszędzie i ich tajni wysłannicy wkradają się, niczym Konrady Wallenrody na portale gejowskie, by potem nawracać nierządnych mężczyzn.
Nie, nie, nie.
Pedały są strasznie homofoniczne.
Jak pedał pójdzie do pedalskiej knajpy- niedobrze. Był widziany.
Jak pedał pójdzie do heretyckiej knajpy- niedobrze. Udaje, że jest alternatywny i lepszy on innych.
Jak pedał nigdzie nie pójdzie- też źle, bo se nie porucha. Więc co to za życie?
Najlepiej, żeby był spoza środowiska, jak to określają niektórzy internetowi geniusze. A najlepiej jeszcze, żeby był hetero. O, szczyt marzeń. Z takim można wyjść na ulicę. I do znajomych. Do kina nawet.
Niedobrze, że czyta. Pozuje na intelektualistę. Niedobrze, że nie czyta. Znaczy się prosty. Płaszczyk od Zary- przegięty. Nie ma płaszczyka? Biedny. Widzi innego w mediach- pewnie dał dupy komuś z produkcji. Nie widzi- źle, bo homofobia w mediach. Jak ktoś go nazwie pedałem, podaje do sądu. Jak o innych mówi cioteczki lub siostry jest ok. Mam dystans, campowy jestem.
Tak. Być pedałem, to strasznie ciężkie życie.
skomentuj (0)